Firma TP Ditel zaistniała na polskim rynku w roku 2002 i jest bezpośrednio związana ze swoją macierzystą firmą czyli TP SA. Od chwili powstania przejęła ona wszystkie obowiązki TP SA związane z tworzeniem i dystrybucją książek telefonicznych. Przez szereg lat książki wydawane pod ich szyldem były nieustannie doskonalone i aktualizowane, a firma zdobywała coraz większy udział w rynku. Jednocześnie jako jedyna spośród trzej głównych wydawców książek oferowała ogólnopolski indeks numerów osób prywatnych. Mimo to tworzenie produktów będących rzetelnymi i kompletnymi źródłami informacji nie było w tamtym czasie łatwym zadaniem. Na rynku pojawiali się bowiem coraz to nowi operatorzy, którzy niechętnie dzielili się informacjami na temat numerów telefonów swoich abonentów, a duża konkurencja nie ułatwiał zdobywania klientów.
Przełomowy dla TP Ditel (i dla całego rynku książek telefonicznych w Polsce) okazał się jednak rok 2006. Wtedy to Urząd Kontroli Elektronicznej (UKE) ogłosił przetarg na świadczenie usługi powszechnej na polskim rynku telekomunikacyjnym, w ramach której do obowiązków zwycięzcy należało stworzenie ogólnokrajowego biura numerów i spisu abonentów wszystkich operatorów, łącznie z komórkowymi. TP Ditel była jedyną firmą która zgłosiła się do przetargu i w maju 2006 oficjalnie została wybrana. Od tej chwili jej wszystkie działania podlegają bezpośrednio UKE, który z kolei kontrolowany jest przez Komisję Europejską.
Wywiązanie się z warunków przetargu okazało się jednak początkowo bardzo trudne do wykonania. TP Ditel zobowiązana była bowiem podpisać osobne umowy dotyczące udostępniania numerów abonentów z każdym operatorem na rynku. Tych z kolei było w obecnych czasie kilkunastu i nie wszyscy chcieli zawarcia tego typu umów. W przypadkach, kiedy nie można było nawiązać porozumienia pomiędzy TP Ditel a danym operatorem, spór był rozstrzygany przez UKE. Oczywistym następstwem tego procesu były jednak opóźnienia w wydaniu książki, na które bardzo niechętnie zapatrywała się komisja europejska. Jak mówi jednak stare przysłowie "najtrudniejsze są początki", toteż kolejne wydania książki pojawiały się już bez większych opóźnień.
Umowa jaka została zawarta pomiędzy TP Ditel a UKE jednoznacznie zobowiązuje firmę do prowadzenia aktualnego spisu numerów abonentów polskich operatorów, oraz regularnego i powszechnego publikowania tych danych. To tyle jednak jeżeli chodzi o sztywne wymogi. Umowa daje bowiem firmie TP Ditel szerokie pole manewru w obrębie innych regulacji. Przykładową rzeczą, o jakiej nie ma mowy w umowie jest np. konkretny termin w jakim powinny ukazywać się kolejne wydania książki. Oprócz tego firma ma prawo samodzielnie decydować o sposobach dystrybucji wydawanych książek telefonicznych, oraz o opłatach za nią pobieranych.
Umowa jaka wiąże TP Ditel z UKE jest jednak tylko jednym z czynników regulujących działanie firmy. Nie mniej ważne jest bowiem ogólnopolskie prawo, któremu każdy z nas podlega. Najważniejszą jego dziedziną w bezpośredni sposób dotyczącą profilu firmy TP Ditel, jest niewątpliwie ustawa o ochronie danych osobowych. To właśnie zmiana tego dokumentu wymusiła kilka lat temu zaprzestanie podawania w książkach telefonicznych nazw ulic, na której mieszkają osoby prywatne. Obecnie firma cały czas jest poddawana kontrolom mającym na celu sprawdzenie, czy ustawa o danych osobowych nie jest łamana. Do głównych obowiązków firmy należy bowiem odpowiednie przechowywanie danych, uniemożliwiające ich zdobycie przez osoby niepowołane. Oprócz tego TP Ditel jest zobowiązania każdorazowo uzyskiwać zgodę na umieszczenie numeru telefonu klienta w spisie numerów. W praktyce oznacza to, że przed wydaniem kolejnej edycji ksiązki, każdy z nas powinien dostać telefon od TP Ditel, w którym zostanie zapytany o taką zgodę. Dodatkowo firma ma obowiązek wycofać z publikacji dane każdego, kto o to poprosi.
To oczywiście nie wszystkie prawa i obowiązki jakie zostały nałożone na TP Ditel. Jej funkcjonowanie reguluje bowiem ogromna ilość przepisów, których z całą pewnością nie zdołałbym tutaj przywołać. Niemniej jednak większość ludzi uważa, że TP Ditel ma dużo większą swobodę w decydowaniu o swoich produktach. Tymczasem na firmę nałożone są liczne obowiązku i regulacje, których bezwzględnie musi przestrzegać, pod groźbą bardzo dotkliwych kar. Jednocześnie zauważymy także, że za całość tej niełatwej przecież pracy nie pobiera od nas żadnej opłaty (mimo, że może), a sposób dystrybucji nowych książek jest bardzo przystępny. Czy można zatem chcieć więcej? Z pewnością wiele osób miałoby swoje życzenia w tym temacie jednak ja uważam, że wobec takiej ilości plusów firmy, każdy z nas powinien wybaczyć jej drobne potknięcia.